Azatem pierwszy semestr roku akademickiego 2009/2010 za mną. I to jak się okazuje, mimo wiatru w oczy, za mną dość szczęśliwie, za co w nagrodę mam 3 tygodnie wolne od zajęć. Jeszcze tylko tydzień szkoły muzycznej i fajrant. Potem trzeba powrócić do Gliwic, to i owo ogarnąć, a następnie wycieczka na którą czekam od pół roku - Budapeszt - hulaj dusza moja pana.Z ekipą hungową nadrabiamy imprezowe zaległości, chłodzona pół roku Luksusowa wreszcie została rozdziewiczona. Jutro kontynuacja. Tak się pije tu na wschodzie! W sobotę za to dla odmiany wzięłyśmy z Alizką udział w zabawie karnawałowej w rytmach mazurków i im podobnych tańców. Jak táncház, tylko po polsku. Chcę jeszcze raz chodzonego. I nauczyć się tańczyć te mazurki Zaczęłam grać w Honfoglaló. To fajna gra, bo gdy zarzucą mi opierdalanie się przy niej, zawsze mogę powołać się na korzyści wynikające z posługiwania się w grze językiem węgierskim. Szkoda, że właśnie coś przestało działać i nie mogę się z serwerem połączyć... Tyle mi przez te parę tygodni chodziło po głowie, a jak przychodzi co do czego, to znów nic nie wiem. No to obijam się dalej. O, Honfoglaló znów działa. Lilly Lill 2010-01-25 23:45:24 skomentuj(1) |
A Powrót na główną |